Blog opisujący moje przygody w kuchni. Będę się na nim starał podawać tylko wypróbowane na sobie i moich bliskich przepisy, które mam nadzieję że i wam przypadną do gustu. Czekam na wasze opinie.
Jest to totalna improwizacja i przepis całkowicie mój z głowy ale pewnie podobny do innych. Różnica chyba polega na wykorzystaniu mleka a nie śmietany bo ja osobiście jakoś nie przepadam za ciężkimi sosami szczególnie do drobiu. Wczoraj to wymyśliłem zrobiłem i wszyscy wszamali. A tak naprawdę potrzeba i braki w lodówce matką wynalazków. Danie szybkie i naprawdę smaczne - polecam.
Składniki:
pierś z kurczaka
2 marchewki
1 duża cebula
0,5 szklanki mleka
1 szklanka bulionu drobiowego
1 łyżka mąki
2 łyżki sosu sojowego
2 ząbki czosnku
przyprawy (sól, pieprz, gałka, cukier)
oliwa do smażenia
Przygotowanie:
Kurczaka kroimy w drobna kostkę lub paseczki zalewamy sosem sojowym, pieprzymy i dodajemy trochę oliwy. Mieszamy i wstawiamy na 15 min. do lodówki. Marchew i cebulę kroimy drobno. Do mleka wciskamy 2 ząbki czosnku, wsypujemy szczyptę gałki muszkatołowej i wsypujemy mąkę całość dokładnie mieszamy by nie było grudek. Na patelnię wlewamy oliwę i wrzucamy cebulę, smażymy chwilę do zeszklenia. Wrzucamy kurczaka i podsmażamy mieszając kilka minut. Dorzucamy marchew i również podsmażamy przez chwilę. Zalewamy całość bulionem i dusimy kilka minut aż marchew zmięknie. Na koniec wlewamy przygotowane mleko intensywnie mieszając by składniki się ładnie połączyły i gotujemy jeszcze chwilę. Jeśli sos wyjdzie za gęsty można dolać trochę wody jak za bardzo płynny gotujemy troszkę dłużej bez przykrycia redukując.
Po zrobieniu pączków z 6 żółtek zostaje nam nadmiar białka ... i co z nim zrobić? Nic prostszego jak kokosanki.
Składniki:
6 białek
20 dkg wiórków kokosowych
1 szklanka cukru
Przygotowanie:
Białka ubijamy do uzyskania sztywnej piany - radzę by przyspieszyć proces dodać szczyptę soli a potem stopniowo cukier gdy zrobi się piana już trochę sztywna. Do tak ubitej piany dodajemy wiórki i jeszcze chwilę ubijamy. Można tez to robić i chyba wygodniej mikserem. Nakładamy łyżką lub szprycą małe ciasteczka na papier do pieczenia na dużej blaszce i wstawiamy do rozgranego piekarnika. Pieczemy w 150 stopniach 15 minut.
Karanawał więc czas na pyszności np. pączki :) Te wychodzą pyszne... miękkie i puszyste, rozpływają się w ustach. Do tego można je mrozić i są dobre nawet na 2 czy 3 dzień. Mniam... ich smak jest o wiele lepszy niż z cukierni.
Składniki:
1 kg mąki
10 dkg drożdży
1 szklanka cukru
6 żółtek
1 opakowanie margaryny
0,5 aromatu pomarańczowego
0,5 l. mleka
0,5 łyżeczki soli
marmolada
Przygotowanie:
Drożdże rozpuszczamy w letnim mleku z łyżką cukru i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Żóltka oddzielamy i ucieramy np. mikserem z resztą cukru, dodajemy aromat i solimy. Do masy dodajemy mąkę i mieszamy dodając roztopioną przestudzoną margarynę. Całość wyrabiamy dokładnie tak by ciasto odchodziło od dłoni i się dobrze napowietrzyło. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciato zagniatamy ponownie dodając trochę mąki i robimy placek o grubości około 1,5 cm. Wykrawamy krążki o średnicy szklanki. Lekko rozciągając w dłoniach nakładamy do środka marmoladę i zawijamy wszystkie brzegi do środka zlepiając. Cały pączek nalezy jeszcze uformowac w dłoniach w zgrabną kulkę i odstawić ponownie do wyrośnięcia. W szerokim garnku podgrzewamy olej jednak nie może być on bardzo gorący tak więc wstawiamy na średni ogień. Wrzucamy kawałek ciasta i sprawdzamy czy nadaje się już do smażenia powinien po jego wrzuceniu skwierczeć (ale nie wariować jak gejzer na wiosnę). Pączki smażymy z obu stron do uzyskania złoto-brązowej barwy sprawdzając patyczkiem czy ciato w środku nie jest wilgotne. Dochodząc po pewnym czasie do wprawy nie musimy sprawdzać.
Z porcji wychodzi około 40 średniej wielkości pączków. Podajemy posypane cukrem pudrem lub polukrowane.
Jest to wersja bez użycia sosu spaghetti z papierka a dlatego wymaga więcej czasu i raczej dla tych którzy chcą zobaczyć jak to smakuje w normalnej wersji a nie na szybko. Gwarantuje że różnica jest zasadnicza więc warto poświęcić chwilę.
Składniki:
200 g makaronu spaghetti
150 g mięsa mielonego
1 cebula
puszka pomidorów w zalewie bez skórki
ząbek czosnku
łyżeczka koncentratu pomidorowego
3 łyżki oliwy
sól, oregano, bazylia
pół kieliszka czerwonego wina
50 g oliwek czarnych
100 g sera żółtego najlepszy parmezan
Przygotowanie:
Podsmażyć bez rumienienia na rozgrzanej oliwie zmiażdżony czosnek i drobno posiekaną cebulę. Dodać mięso i smażyć rozgniatając do uzyskania stanu jadalnego :) Pomidory proponuję rozetrzeć z koncetratem w osobnym naczyniu. Dodać do mięsa i dusić około 10 minut pod przykryciem mieszając co jakiś czas. Przed końcem dodajemy wino i doprawiamy ziołami. Ugotować makaron i polać sosem z mięsem. Udekorować oliwkami i posypać tartym serem.
Ryby to ja lubię łowić ale jeść szczególnie te posiadającie ości to już ble... Dlatego zamiast grymasić robię z ryb zupę lub inne dania a podstawą jest bulion rybny. Do bulionu można dodać więcej śmieci np: warzywa typu papryka, ziemniaki marchew do tego owoce morza np krewetki - doprawić na ostro i wychodzi pyszna zupa rybna takie dania to ja uwielbiam.
Składniki:
50 dag małych ryb
10 dag marchwi
7 dag pietruszki
4 dag selera
4 dag białej części pora
duża cebula
łyżka koperku
liść laurowy
8 ziarenek pieprzu
3 ziarenka ziela angielskiego
szczypta gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cukru
sól
pieprz
Przygotowanie:
Warzywa obrać i dokładnie opłukać. Cebulę obrać i przekroić na 4 części. Warzywa zalać wrzącą posoloną wodą i gotować 15 minut. Umyć ryby, oczyścić je, opłukać i dodać do gotujących się warzyw. Dodać liść laurowy, pieprz oraz ziele angielskie i gotować jeszcze 15 minut. Przecedzić wywar i przyprawić gałką muszkatołową, cukrem, pieprzem i solą.
Proste, efektowne no i co najwazniejsze pyszne... a że jestem łasuch to na ciasta mnie namawiać jakoś szczególnie nie trzeba. Najbardziej mimo, że w oryginalnym przepisie jest dżem uwielbiam je w sezonie ze świeżymi czereśniami, które rosną na szczęście u mnie w ogródku.
Składniki:
4 jajka
250 g margaryny
0,75 kg mąki
2 łyżki cacao
1 szklanka cukru
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
zapach np rumowy
dżem (z czarnej porzeczki, czereśni, wiśni, jabłka uduszone lub cokolwiek co się lubi najlepiej własnej roboty)
Przygotowanie:
Zagniatamy wszystkie sypkie składniki z żółtkami i posiekaną margaryną. Uwaga dodać połowę cukru jeśli dżem jest słodki. Ciasto po wyrobieniu dzielimy na trzy części. Pierwszą tak jak jest rozwałkowujemy na dno prostokątnej blachy. Drugą zagniatamy z cacao i zapachem i razem z trzecią wstawiamy osobno zafoliowane do lodówki przynajmniej na godzinę. Ciasto na blaszce smarujemy dżemem i na tak przygotowaną warstwę trzemy na grubej tarce schłodzoną część ciasta z cacao. Z białek ubijamy pianę ze szczyptą soli i łyżeczką cukru. Rozsmarowujemy na ciasto pianę i trzemy trzecią częśc ciasta na pianę również na grubej tarce. Uwaga ciasto schłodzone lepiej się uciera i radze to zrobić szybko bo jak się ciasto ogrzeje w dłoni przy tarciu to będzie się ciągnąć na tarce i mamy kłopot. Pieczemy godzinę w 180 stopniach.
Danie z historią i wyjątkowe a jednak prosta zupa. Nie mylić żurem czy barszczem białym bo to jednak nie jest to samo. Zupa nie jest kwaśna i nie jest to sama woda z jajkiem i wędliną. Ja za nią dał bym się pokroić bo to jeden z kolejnych smaków mojego dzieciństwa.
Składniki:
1 kg ziemniaków
kawałek boczku
1 duża cebula
kilka suszonych grzybków
barszcz biały (w butelce)
0,5 kg kiełbasy cienkiej np śląska
przyprawy
Przygotowanie:
Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Zalewamy w garnku wodą do ilości zupy jaką chcemy uzyskać przepis jest na duży garnek ja zazwyczaj wlewam drugie tyle od przykrycia ziemniaków. Do wody wrzucamy grzyby, dwa ziela i liście laurowe. Wodę solimy i wstawiamy do zagotowania. Nie należy przesadzić z grzybami bo to nie grzybowa ma ich być kilka do smaku.
Na osobnej patelni musimy zeszklić cebulę z drobno pokrojonym boczkiem - następnie dodajemy pokrojoną w plastry kiełbasę i lekko podsmażamy. Do zagotowanej wody z ziemniakami dokładamy zawartość patelni i mieszamy. Dolewamy barszcz do smaku na oko niestety :) ja zazwyczaj używam około pół butelki - zupa ma nie być kwaśna jednak ma mieć posmak lekko kwaskowy.
Całość gotujemy jeszcze parę minut doprawiając do smaku solą pieprzem i majerankiem. Podajemy z łyżką śmietany na wierzchu.
Copyright dOnPeDro 2011 - Publikacja, przedruk i wykorzystywanie w niecnych celach bez zgody autora - Zabronione!
UWAGA! Wszystkie wpisy zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i są chronione prawem autorskim. Za jego złamanie grozi odpowiedzialność karna. Nie posiadam blogów na innych serwisach niż blog.pl